Dieta ma znaczenie

Właściwie to nie lubię słowa „dieta”. Zazwyczaj używamy tego słowa do podkreślenia specjalnej metody żywienia. Idąc za słownikiem języka polskiego:

 "dieta «system odżywiania się polegający na dostosowaniu ilości i rodzaju pokarmu do potrzeb organizmu; też: w ogóle sposób odżywiania się» "

Tak naprawdę nie chodzi o dobór ilości i rodzaju składników. Zagadnienie jest o wiele bardziej złożone. Mówiąc najprościej, chodzi o przywrócenie równowagi organizmu poprzez naprawę metabolizmu.

Już czuję te komentarze pod wpisem. Trochę to zagmatwane, ale postaram się szybko jakoś wybrnąć i wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi.

Prawie całe nasze dotychczasowe życie jedliśmy po to aby nie czuć głodu, mieć energię do nauki, pracy itd. Wyrobiliśmy sobie nawyki żywieniowe, własne smaki i gust na talerzu. Nie zastanawialiśmy się do końca co jest dobre dla naszego organizmu. Oczywiście zawsze gdzieś w naszym przekonaniu i w naszej podświadomości kontrolowaliśmy to co mamy na talerzu.

Niestety najczęściej nasze wyobrażenie o słuszności składu pożywienia odbiega od tego co nam szkodzi lub pomaga.

Wracając do tytułu tego wpisu „dieta a sprawa polska” chcę wskazać nasze żywieniowe błędy narodowe.

Zapewne nie masz ochoty czytania całej długiej listy produktów. Nie mam nawet zamiaru tworzenia takiej listy. Przedstawię jedynie czego potrzebujemy. Co mamy w nadmiarze to już ty sam musisz zdecydować. W naszej wspaniałej kuchni zazwyczaj występują potrawy dość „ciężkie”. Określenie to pasuje do potraw ciężkostrawnych. Ja chcę jedynie wskazać co nam brakuje.

Brakuje nam przede wszystkim dobrych warzyw, białka wysokiej jakości i zdrowych tłuszczów.

Tak, tak mimo że to wszystko jest w naszej kuchni, to jakość i ilość jest całkiem rozjechana. Choć ziemniak to warzywo którego sporo spożywamy to nie oznacza, że na nim kończy się świat.

Co do samego ziemniaka to nie skreślajmy go z naszej diety. Na naszym talerzu musi być miejsce jeszcze na co najmniej 2-3 rodzaje innych warzyw. Wspaniale gdy te warzywa są przygotowane w różny sposób i tak zwane ” zielone”. Mogą być gotowane, pieczone, duszone, surowe.

Taki talerz musi zawierać jeszcze dobrej jakości białko. Najlepsze to białko zwierzęce i ryby. Kolor mięsa ma znaczenie pośrednie. Musimy jeść i białe i czerwone mięsa.

Coś dla wegetarian: jedynie białko zwierzęce pokrywa w stu procentach nasze zapotrzebowanie.

Trzeci składnik to zdrowe tłuszcze. I tu jest pewien klucz. Tłuszcze zwierzęce są zawsze zdrowe. Zawierają większość potrzebnych nam kwasów tłuszczowych w odpowiednich proporcjach. Do tego mamy tłuszcze roślinne. Z nimi jest jednak pewien problem. Nie wszystkie choć szeroko reklamowane nadają się do jedzenia. Aby nie narazić się lobby producentów, ominę ten temat wskazując na te pożądane. Są to: oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej z awokado. Chyba tyle wystarczy.

Nasuwa się pytanie, a ile tego jedzenia ma być w codziennym menu ? Przyjęta „zasada dłoni” określa, że mięsa zjadamy tyle co wielkość naszej dłoni, tłuszczy tyle co nasz kciuk, warzyw do pełnego talerza. Jeszcze raz przypominam pisząc o warzywach nie mam na myśli jedynie ziemniaków, ale całe bogactwo innych ciekawych produktów natury. Te ilości mają prawie idealne pokrycie w naszym zapotrzebowaniu. Nie musimy obawiać się o nadmiar kalorii.

Zapewne jeśli jesteś dociekliwy to znajdziesz gdzieś w MENU strony interesujące propozycje mięs, warzyw itd.

Jak to często bywa, mamy problem z określeniem proporcji składników. Za mało spożywamy też warzyw. Nie mamy urozmaiconego talerza. Na stołach królują potrawy zagęszczane mąką i śmietaną. Zupa to nasz narodowy przysmak.

Wspaniały aktor Wojciech Pszoniak w jednym z wywiadów powiedział, że był wychowany na tradycyjnej kuchni i ” Obiad bez zupy to obiad do dupy, a na obiad sama zupa to nie obiad tylko dupa”.

Za mało w takim razie spożywamy zup pod postacią kremów. Są przepyszne i w ten sposób łatwo „przemycić” niektóre mniej lubiane warzywa, ale niezmiernie potrzebne w diecie. Zupa jednak nie może być naszym głównym daniem. Jest jednym ze składników całego procesu żywieniowego. Jest uzupełnieniem naszego bilansu, tak jak pozostałe potrawy spożywane w ciągu całego dnia.

Tak jak już pisałem mam lekkie uczulenie na słowo „dieta”.  Chcę was przekonać do powrotu na drogę normalności. Zacznij jeść zdrowo a nie stosować diety. Coś co się stosuje nie do końca wchodzi w nawyk. Tu chodzi o wyrobienie zdrowych i prostych  nawyków żywieniowych.

I na koniec: każdy jest inny, ma swoje upodobania, smaki i przyzwyczajenia. Staraj się poruszać w zakresie zdrowych nawyków urozmaicając menu, wybierając produkty zalecane, jak najmniej przetworzone, naturalne i organiczne. Kontroluj zakupy pod kontem składu produktów. Unikaj tych z bogatą listą wypełniaczy, barwników i konserwantów. Szukaj produktów organicznych nie przetworzonych przez przemysł.

Dowiedz się więcej po rozmowie ze mną i analizie Twojego dotychczasowego modelu żywienia.